yet another first day

Przed chwilą skończyłam serię ćwiczeń przeróżnych i podczas dostarczania spragnionemu organizmowi Muszynianki, pewna idea zagnieździła się w mojej głowie. ‚Czas skończyć z nieregularnością i wymówkami’, rzekła tonem, jaki od czasu do czasu przybiera ta mniej przyjemna personifikacja mojej Weny, gdy zaniedbywanie przeze mnie pisania przybiera postać zdecydowanie zbyt zaawansowaną. A cóż ja mogę począć, jak nie kiwnąć głową i zastosować się do jej słów? Ano właśnie. W końcu nie chcę skończyć jako zmasakrowana kupka mięsa, utrzymywana przy życiu jedynie po to, by móc wypróbować jeszcze kilka nowych tortur…
So it’s time to pull yourself together! rzekła z tą twardą nutką w głosie, a ja mimo iż zmęczona, ległam na ziemi i sprawdziłam ile jestem w stanie zrobić pompek. Ledwo pięć. Źle. Kolejna próba – siedem. Wena, Idea, albo najzwyczajniej w świecie ta zmęczona bezczynnością część mnie, ostatecznie zaakceptowała stan rzeczy (choć uprzejmie acz dobitnie zaprezentowała mi wspomnienie jak to jeszcze niedawno ilość pompek była znacznie, ale to znacznie i nieporównywalnie, większa) i posłała mnie do łóżka.
W końcu za sześć godzin wstaję.
Trening czeka!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s